Jak widać na blogu nie ma mnie często. Cóż, nie jestem pisarką, a fotografem, więc zdolności pisarskich nie posiadam, Zdecydowanie wolę jak mówią za mnie obrazy 🙂

Ale kiedyś przydałoby się coś napisać o moich pracach. W końcu mnie natchnęło, napiszę o mojej ostatniej miłości fotograficznej, a jest nią kolor. Poza studiem jest to coś, co chciałabym rozwinąć, udoskonalić – fotografia z użyciem kolorowych filtrów do lamp.

Od początku.

Zaczęło się od tego, jak znajoma modelka napisała, że ma pomysł na ciekawe zdjęcia, wysłała mi kilka cudownych zdjęć, którymi inspirowała się. Wow. Ujęcia modelek, które oświetlone były ciekawie zestawionymi kolorami. Do tego makijaż miał być złoty – właściwie modelka miała być pokryta złotą farbą, lub coś w tym stylu. Dzięki uprzejmości znajomego miałam możliwość zrobienia studyjnych ujęć, ale musiałam skądś załatwić filtry do lamp.

Z pomocą zawsze przyjdzie wujek Google. Filtry do lamp studyjnych jak się okazało to nie jest mały wydatek. Najtańsze znalazłam tylko na lampy błyskowe, a potrzebowałam na studyjne, które nie miały już tak atrakcyjnych cen. Trzeba było szukać zamiennika, który wytrzyma temperaturę i… znalazłam 🙂 Zrobiłam małe tournee po sklepach muzycznych moim mieście, bo teraz do oświetlenia scenicznego używają lamp LED i kupiłam w sklepach dosłownie to, co gdzieś tam pod ladą zostało. Pogniecione lub zwinięte w rulon folie do reflektorów PAR, dlatego dosłownie za grosze kupiłam, ale dla mnie liczyło się to, że wytrzymają ciepło lamp i będą działać 🙂

Sesję z Olą zrobiłyśmy w kwietniu, wtedy jeszcze nie do końca wiedziałam jak uzyskać efekt podobny to inspiracji, a z lampami studyjnymi dopiero się oswajałam, więc pierwszą sesję z użyciem filtrów zrobiłam na świetle… modelującym 😀

A oto efekty:

Kolejne podejście do koloru dopiero miałam w październiku. Sesja do magazynu E-Makijaż, gdzie współpracowałam m. in. z projektantką Mają, od której miałyśmy cekinową marynarkę. Mnie w głowie zapaliła się lampka – cekiny mogą pięknie zagrać w kolorowym świetle, ale pewna tego na 100% nie byłam czy wyjdzie tak jak sobie to założyłam. Warto było chociaż spróbować, dlatego zaraz po „zwykłych” ujęciach sprawdziłam jak zagrają kolory, tym razem chciałam je rozmyć 🙂

Metodą prób i błędów oraz dzięki pomocy Angeliki i Agnieszki udało nam się zrobić ciekawy efekt 🙂

 

Eksperymentów ciąg dalszy, czyli kolor jako tło 😀

 

A także wersja buduarowa 🙂

 

Która sesja podoba się Wam najbardziej? Zapewne to nie koniec mojej przygody z filtrami kolorowymi 🙂